Posty

Grudzień, nowe zadania

 Wczoraj spisałam zadania na grudzień. Głównie porządkowe. Zasadniczo sprawdza się powiedzenie babci, że porządek się utrzymuje nie robi. Dzięki tej zasadzie wszelkie porządki to jedynie kosmetyka. Nie trzeba się narobić jak chłop na roli, by mieszkanie było czyste. W nowy miesiąc wchodzę z pozytywnym nastawieniem. Wyznaczam sobie nowe cele i będę je realizować. W sumie to na główne zadania mam czternaście dni, bo 15 grudnia wraca G. Nie wiem, które z czynności wybiorę na dzisiaj. Mogę połączyć zadania. Mam jeszcze do przesłuchania kilka rodziałw trzeciej części Czarnego wygonu Stefana Dardy. Mogę połączyć to z przeglądem ubrań.

Świetnie, że mam za co dziękować

W ciągu ostatnich kilku lat moje życie bardzo się zmieniło. Jest lepiej, spokojniej, pełniej... Jestem po prostu bardziej świadoma tego,co przynosi mi szczęście, co jest radością. Napady strachu, kiedyś bardzo częste stały się mniej dokuczliwe, mniej aktywne. Są, pewnie nigdy nie znikną. Jednak jest ich mniej. Wiem, że łatwo wciąż im ulegam. Ale afirmacje i modlitwa dziękczynna dużo mi pomagają.  Od kilku miesięcy spisuję czynności na każdy miesiąc. Ich wypełnianie zajmuje mi czas i poprawia nastrój.  Staram się też każdego dia robić zapis w dzienniku. Prowadzę, choć nieregularnie zeszyt afirmacji, w którym zapisuję pozytywne uczucia, zdarzenia, teksty, które mnie podbudowują.

Wszystko jest dobrze - tego się trzymam

 Po sobotnim gwałcie na moim dobrym samopoczuciu z pełną determinacją przystąpiłam do reanimacji. Skorzystałam skwapliwie ze znanych mi sposobów walki. Spacer, pociesza z jedzeniowy, słuchanie afirmacji i tekstów dodających kropelek radości do oceanu szczęścia, który mnie otacza, przegadanie tematu z koleżanką i z siostrą, zakup książek, fryzjer, praca. Zdaje się wychodzę na prostą. Dostarczono wczoraj bombki choinkowe z cyklu dawne bajki. Ładne, duże, efektownie ozdobione. Są Bolek, Lolek i Tola, pomysłowy Dobromir z dziadkiem, mamusia i tatuś Muminka, murzynek Bambo, Krecik, Jacek i Agatka, Rumcjas, Cypisek i Hanka.  Jestem w pracy, ale czekam już na popołudnie, gdyż zamierzam czytać dalej Krystyny Kofty: Lewa wspomnienie prawej. Kiedyś przeczytałam Suki. Podobało mi się. Dlatego kupiłam też autobiografie i dziennik z lat 79-89. Lubię czytać o czasach mojego dzieciństwa i młodości, dowiadywać się jakie inni mieli na ten czas spojrzenie, jak postrzegali wydarzenia. Czasami ze...

Biorę na przetrwanie

 To jeden z tych dni, kiedy niepokój jak kornik drąży strukturę mojego spokoju. Wtedy biorę na przetrwanie. Czepiam się afirmacji, czytam pozytywne przesłania. Byle tylko się uspokoić. Wczoraj oglądałam fotoblog, którego Autor zamieszcza zdjęcia kotów. Dziś wykonałam drobne czynności w pracy, ale jeszcze tyle godzin do końca dnia pracy. Czuję ten nieprzyjemny lęk. 

Taki jakiś płaczliwy mam dziś nastrój

 No i stało się. Tyle dni, tygodni wpajania sobie zasad pozytywnego myślenia, a jeden telefon sprawił, że rozchwiałam się emocjonalnie. Mam swoje zmory. Ale walczę dzielnie. Poszłam na spacer. Słońce przyświeciło. Nie musiałam  ubierać się zbyt ciepło. Ludzie jedli lody na dworze.  A potem w domu, krótka drzemka popołudniu. Lektura. Odcinek serialu "Randal i duch Hopikra". Filmiki na fejsie. I szloch po usmarkanie. Wzruszenie losem zwierzęcia, dziecka, staruszki. Ale tak naprawdę użalenie się nad sobą samą.  Prawda jest taka, że boję się. Strach nie minął. Niewiara we własne siły wciąż mnie przytłacza. Stara maruda ze mnie. 

Domowy budżet, oszczędzanie, gospodarowanie czasem i pieniędzmi

Przed kilkoma laty mocno zaczęłam interesować się tym jak dbać o finanse w taki sposób, by nie zostawać bez grosza na koniec miesiąca. Zrobiłam duże postępy. A było co robić. Wyszłam z długów. Ma pewne oszczędności, które sprawiają, że mam lepsze samopoczucie. Jest naprawdę o niebo lepiej niż było, ale mogę bardziej się postarać. Dlatego uznałam, że warto przeanalizować wydatki. I pójść w stronę zysku. Albo raczej częściowego odzysku.  Ubrania, książki... To rzeczy, które mogłabym sprzedać. Warto to przemyśleć.