Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2020

Taka piękna niedziela

Obraz
 Dziś dzień pełen słońca. Naładowałam baterię aparatu i... pierwszy raz od chyba dwóch lat poszłam robić zdjęcia. Nie komórką, ale prawdziwym aparatem. Uzmysłowiłam sobie, że tak naprawdę nigdy nie przyłożyłam się do poznania funkcji aparatu, który posiadam. Jakość i efekt zdjęć jest mocno przypadkowa.  Wczoraj natomiast kolejny wyrzut sumienia. Szachy. Obiecywałam sobie ćwiczyć grę. Nabyłam książki. Wylądowały na półce. Szachownica w szafce. Zeszyt afirmacji. Założyłam, owszem, któryś z kolei. Po kilku wpisach z systematyczności nie pozostał nawet ślad.  Książki do przeczytania. Stos, po wnikliwszym przeglądzie regałów nabrał wysokości. Dwie przeczytałam. Reszta czeka.  Po tygodniowym opychaniu się bez słuchania głosu rozsądku, dziś waga o 1,3 kg w górę.  I... Bez poczucia winy, dołowania się, obrzucania się poniżającymi epitetami. Po prostu wyluzowałam. Cud prawdziwy.  A tu kilka fotek z dzisiaj.  

Żyć tu i teraz

Od lat powracały do mnie stany zasmucenia, spadku nastroju, czasami panicznego lęku i poczucie beznadziei.  Przez kilka ostatnich tygodni żyłam w wielkim stresie. Zmiany w firmie, związane z jej reorganizacją, postawiły na głowie życie wielu osób. Presja jaką wywarły plotki, zjadliwe komentarze, podsuwane czarne scenariusze wyżerała ze mnie spokój na tyle skutecznie, że przestałam przesypiać noce.  Zawsze uważałam się za optymistkę, i zwykle z uśmiechem podchodziłam do ludzi i życia, nie okazując swoich emocji wywołanych strachem. Jednak wewnątrz czułam zaciskającą się obręcz wokół serca, żołądka, mózgu. Ogólne zatrwożenie i nękające napady poczucia beznadziejności. Zaczęłam poszukiwania lektur, które poprawią mi nastrój już dawno. Szukałam też artykułów, blogów, nagrań w internecie. Kupiłam sporo książek, do których czasami tylko zaglądnęłam i porzucałam ich lekturę. Przesłuchałam wiele audiobooków. Niektóre z tych lektur znalazły uznanie wielu czytelników na świecie, inne by...