Taki jakiś płaczliwy mam dziś nastrój

 No i stało się. Tyle dni, tygodni wpajania sobie zasad pozytywnego myślenia, a jeden telefon sprawił, że rozchwiałam się emocjonalnie. Mam swoje zmory. Ale walczę dzielnie. Poszłam na spacer. Słońce przyświeciło. Nie musiałam  ubierać się zbyt ciepło. Ludzie jedli lody na dworze. 

A potem w domu, krótka drzemka popołudniu. Lektura. Odcinek serialu "Randal i duch Hopikra". Filmiki na fejsie. I szloch po usmarkanie. Wzruszenie losem zwierzęcia, dziecka, staruszki. Ale tak naprawdę użalenie się nad sobą samą. 

Prawda jest taka, że boję się. Strach nie minął. Niewiara we własne siły wciąż mnie przytłacza.

Stara maruda ze mnie. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Listopad trzeba przetrwać

Żyć tu i teraz

Tym razem z telefonu